Rób zawsze to, co kochasz

Maria Kurzawa | 18.10.2018 Archiwum Prywatne

„Jeśli nie pójdziesz dalej niż zwykle, nigdy nie dowiesz się dokąd mogłaś dojść” – to motto przyświeca mi od początku mojej kariery, zarówno sportowej jak i zawodowej. Kiedyś zrobiłam ten pierwszy krok. Podjęłam kilka ważnych w moim życiu decyzji. Dziś idę dalej – czasami pod górkę, z wiatrem lub pod wiatr, ale zawsze z uśmiechem na ustach.

Wszystko zaczęło się, kiedy jako maturzystka starałam się dostać na wymarzone studia medyczne. Moi rodzice nie są lekarzami, jednak rodzina nie jest całkowicie pozbawiona medycznych naleciałości. Babcia jest ginekologiem. Ja jako dziecko uwielbiałam spędzać czas w jej prywatnym gabinecie. W przerwach między przyjmowaniem pacjentek oglądałam sprzęt medyczny oraz kartoteki słuchając opowieści z nocnych dyżurów.

Prawdziwym wyzwaniem było i nadal jest łączenie pasji z pracą zawodową.

Być może zabrzmi to zbyt górnolotnie, ale sama medycyna to było dla mnie za mało. Co z moją niepohamowaną potrzebą bycia w ruchu? Pragnieniem rywalizacji? 9 lat trenowałam siatkówkę. Nie posiadam specjalnych predyspozycji wzrostowych, ale jak mawiał mój trener, pracowitości i serca do walki mogła mi pozazdrościć każda dziewczyna z drużyny. Kolejną dyscypliną, której poświęciłam czas był hokej na trawie. Podobnie jak w siatkówce byłam przeciętną zawodniczką, a jedyne co wyróżniało mnie na tle innych to ambicja i walka do samego końca. Dzisiaj wiem, że dzięki powyższym cechom charakteru jestem w tym miejscu i mogę opowiedzieć Wam swoją historię.

Podczas przeglądania ofert uczelni medycznych w Polsce natrafiłam na ogłoszenie Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Reaktywowali tam kierunek wojskowo-lekarski, oferując miejsca w ramach Ministerstwa Obrony Narodowej. Poza zdjęciem żołnierzy w mundurze na tytułowej stronie nie miałam zielonego pojęcia z czym to się wiąże. Pierwsze co przyszło mi na myśl – spróbuj to się przekonasz! Tak oto w wieku 18 lat zadecydowałam o swojej przyszłości. Wiele osób zaczyna studia, zmienia kierunki, wyjeżdża na kilka lat do pracy za granicę, później wraca. Ja wybrałam służbę naszej Ojczyźnie. Składając przysięgę wojskową wiedziałam, że zdecydowałam się na bardzo odważny krok. Studiowałam 6 lat na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi oraz w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych, by po ukończeniu edukacji stać się lekarzem i oficerem Wojska Polskiego.

Archiwum Prywatne | Cała ja na jednym zdjęciu – lekarz, oficer, a przede wszystkim szczęśliwa osoba

Spełniły się dwa moje największe marzenia – chciałam być lekarzem i rozwijać sportową pasję. Gra w siatkówkę z czasem nie dawała mi już takiej satysfakcji jak na początku. Czułam, że stoję w miejscu i osiągnęłam maximum swoich możliwości. Zaczęłam poszukiwania czegoś innego – sportu, w którym na nowo poczuję się spełniona. Wtedy rozpoczęłam przygodę z Fitnessem. Jestem licencjonowaną instruktorką Kulturystki i Fitness, Aerobiku oraz Indoor Cycling. Wiele osób zadaje mi pytanie – jak to możliwe, że będąc studentką medycyny oraz żołnierzem miałam czas na tyle aktywności? Odpowiedź jest prosta – chciałam spełniać swoje marzenia!

Zajęłam wtedy jedno z ostatnich miejsc. Płakałam chyba kolejny tydzień, ale uświadomiłam sobie, że chcę kiedyś stać na pierwszym stopniu podium. Nie chcę być tą ostatnią. Chcę wygrywać.

Czasami i dla mnie doba była za krótka. Często rezygnowałam ze wspólnych imprez z przyjaciółmi kosztem wyjazdu na mecz lub kolejne szkolenie instruktorskie. Bywało, że musiałam powtarzać niezaliczony egzamin, ale zawsze wiedziałam, że mi się uda. Jeśli nie za pierwszym razem, to za kolejnym. Nigdy, ale to nigdy w to nie wątpiłam!

Pewnego dnia oferta siłowni, w której ćwiczyłam wprowadziła zajęcia o nazwie „Sparta Workout”. Jak to ja poszłam z czystej ludzkiej ciekawości. To był ten słynny „dzień, który zmienił moje życie”, a dokładniej – mój sportowy rozwój. Wszystko za sprawą mojego pierwszego trenera Crossfit, który był instruktorem tych zajęć. Niby nic nadzwyczajnego – praca z własnym ciężarem ciała, sztangą, trening o dużej intensywności. Po pierwszych zajęciach chciałam więcej. Nie mogłam doczekać się kolejnych treningów, kolejnych wyzwań i testów mojej sprawności fizycznej.

Archiwum Prywatne | CrossFit to moja pasja

Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że ludzie, których spotykamy na swojej drodze są dla nas zawsze jakąś lekcją. Takich lekcji miałam setki. Szczęśliwie więcej było tych pozytywnych i to właśnie dzięki tym osobom jestem dziś jedną z najlepszych zawodniczek Crossfit. Mój największy dotychczasowy sukces to udział w etapie Regionals zawodów Reebok Crossfit Games, które odbyły się w maju 2018 roku na hali Velodrom w Berlinie. Są to najbardziej prestiżowe zawody, na które spośród 20 000 zawodniczek startujących w formule Open kwalifikuje się tylko 40 najlepszych.

Trener od razu rzucił mnie na głęboką wodę. Nie zapomnę jego słów, kiedy wysłał mnie na pierwsze zawody w kategorii Elite. „Lepiej jeść tort ze wszystkimi niż ciastko samemu”. Zajęłam wtedy jedno z ostatnich miejsc. Płakałam chyba kolejny tydzień, ale uświadomiłam sobie, że chcę kiedyś stać na pierwszym stopniu podium. Nie chcę być tą ostatnią. Chcę wygrywać.

Moi kochani rodzice nigdy nie ingerowali w moje zawodowe i sportowe wybory. Chciałam grać w siatkówkę – zaprowadzili mnie na pierwszy trening. Chciałam tańczyć – kupili nowe baletki. Zaczęłam trenować Crossfit – jeździli i do dzisiaj jeżdżą ze mną na zawody wspierając na każdym kroku. Myślę, że widok zadowolonego i szczęśliwego dziecka to najlepsza nagroda dla rodzica.

Prawdziwym wyzwaniem było i nadal jest łączenie pasji z pracą zawodową. Bycie lekarzem to nie tylko praca 8 godzin dziennie w szpitalu. Nierzadko zdarza się, że zabieg się przedłuża i wychodząc z sali operacyjnej na zewnątrz jest już ciemno. Czasem 24-godzinne dyżury zaburzają rytm dobowy. Ludzi potrzebujących pomocy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym zazwyczaj nie brakuje. Mój zawód wiąże się też z nieustającą nauką. Do tego dochodzą wojskowe obowiązki – wyjazdy na poligony, szkolenia, kursy, ćwiczenia. Często trwające kilka bądź kilkanaście dni noclegi pod namiotem, w różnych warunkach pogodowych. Trudno w tym wszystkim znaleźć czas na pasję.

Archiwum Prywatne | Mimo ogromnej odpowiedzialności w pracy, zawsze staram się zachować optymizm

Kiedyś usłyszałam kilka mądrych słów – „jeśli coś kochasz to nie opuścisz tego choćby na chwilę”. Dokładnie tak jest w moim przypadku. Jeśli czegoś bardzo pragniemy, zawsze znajdziemy na to czas. Moje sesje treningowe nie są długie – zazwyczaj jest to trening trwający około 1,5 godziny. Często przed pracą, wieczorem po pracy bądź w przerwie między dyżurami. Najtrudniej utrzymać formę na ćwiczeniach poligonowych. Nie mam wtedy dostępu do sprzętu – sztangi czy drążka. Specyfiką treningu Crossfit jest jednak to, że musisz być gotowy na każde wyzwanie. „No gym, no problem”. Zawsze można biegać. Jeśli to za mało, można biegać z ciężkim plecakiem. Wystarczy wykazać się odrobiną kreatywności i chęci.

Korzystam z tego, że jestem w stanie pogodzić i co najważniejsze nie zaniedbywać swoich obowiązków zawodowych i prywatnych. Obecnie rozpoczęłam specjalizację z Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Wojskowym Szpitalu w Bydgoszczy. Jestem oficerem Wojska Polskiego w stopniu podporucznika i jedną z trzech Polek, które wystartowały we wcześniej wspomnianym etapie Regionals Reebok Crossfit Games. Jestem szczęśliwa, bo kocham to co robię i robię to co kocham.

Znaczek
Maria Kurzawa 18.10.2018
Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.