Orzeł wylądował

Aleksandra Wachowicz | 16.01.2019 Archiwum Prywatne

Praktycznie pierwsze 18 lat swojego życia spędziłam w Legionowie, miejscowości tuż pod Warszawą. W 2002 roku zaczęłam swoją przygodę z siatkówką w klubie LTS Legionovia. Grałam we wszystkich kategoriach rozgrywek młodzieżowych z dużym powodzeniem a nawet jako juniorka występowałam w rozgrywkach seniorskich. W szkole zawsze miałam czerwony pasek, więc śmiało mogę powiedzieć, że siatkówka i nauka wychodziły mi bardzo dobrze.

W końcu nadeszła 3 klasa liceum, matura, i zmierzenie się z presją otoczenia i wszystkich tych, co pytają się każdego ucznia w klasie maturalnej:

– „No i co dalej?”
– „A na studia gdzie pójdziesz?”
– „Co chcesz robić w przyszłości?”

A ja, najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam. Bardzo chciałam grać profesjonalnie w siatkówkę i studiować na dobrej uczelni, jednak miałam świadomość, że pogodzenie tego nie będzie należało do prostych czynności. Wiele moich koleżanek zrezygnowało z gry, ponieważ studia tak bardzo pochłaniały ich czas.

Przeczytaj także

W trakcie mojej niepewności pojawiła się propozycja wylotu do USA na studia oraz kontynuowanie gry w ukochaną siatkówkę. Kompletny przypadek, ale właśnie może tak miało być ? O możliwości dostania się na uczelnię w USA dowiedziałam się od Olka, jednego z moich trenerów, którego znajoma właśnie wróciła po kilkuletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych, gdzie studiowała i grała w siatkówkę. Zapytała go, czy zna jakieś zawodniczki , które chciałyby pójść jej śladami. Trener zaproponował nam spotkanie. Luiza, bo tak miała na imię ta dziewczyna, podzieliła się ze mną swoimi doświadczeniami, przedstawiła plusy i minusy związane z wylotem. Nagrała mój trening i wysłała materiał do trenerów z USA. Już po kilku dniach wiele uczelni odezwało się, że chętnie przyjmą mnie na studia i zaproponują mi stypendium. Długo się nie zastanawiałam. Wybranie uczelni zabrało mi kilka dni. Ostatecznie zdecydowałam się na St. John’s University w Nowym Jorku, który miał bogatą historię siatkarską i bardzo dobrą drużynę grającą w najwyższej klasie rozgrywkowej w USA (NCAA Division I). Poza tym, uczelnia ta słynie jako bardzo prestiżowa (ciekawostką jest, że Leszek Balcerowicz również ją ukończył). Cieszył mnie też fakt, że będę grała w drużynie z dziewczynami z całego świata: Turcji, Łotwy, Ukrainy, Chin, Portoryko i innych miejsc. Każdego roku ktoś nowy przychodził i ktoś odchodził, więc dzięki temu mam koleżanki na całym świecie.

Archiwum Prywatne | Nowojorska wyspa Roosevelt w najpiękniejszym okresie, kiedy kwitną wiśnie

Wylot do Stanów był najlepszą decyzją jaką mogłam podjąć. Odwiedzenie Nowego Jorku jest marzeniem wielu, a ja mogłam osiąść tam na dłużej i jak się okazało, spędzić w tym mieście wiele lat. Skończyłam studia na bardzo prestiżowej prywatnej uczelni ze świetnymi wynikami (top 5% na uczelni). Poza studiami, istotne było dla mnie kontynuowanie przygody z siatkówką. Granie w lidze akademickiej w USA to niesamowite doświadczenie. Sportowiec jest traktowany tam jak profesjonalista. Same rozgrywki akademickie są na wysokim poziomie i mecze rozgrywane są w różnych stanach. Pamiętam jeden miesiąc, kiedy grałyśmy mecze na Hawajach, w Chicago i na Florydzie. Codzienne treningi i zajęcia na siłowni były długie i męczące, ale dzięki takiemu przygotowaniu udało nam się wygrywać mecze, a mi zdobyć wiele nagród indywidualnych.

Archiwum Prywatne | Jedno z ostatnich zdjęć w koszulce meczowej w St. John’s University

Studiując jeszcze w Nowym Jorku zaczęłam grać rekreacyjnie w siatkówkę plażową.  Zaczęło się to od mojej wizyty w sławnym Central Parku na Manhattanie, gdzie o dziwo, są boiska do gry na piasku. Podczas oglądania jednego z meczów na nagrzanym piasku, po prostu zapytałam, czy mogę dołączyć. Okazało się, że gra całkiem nieźle mi idzie. Zaczęłam brać udział w turniejach siatkówki plażowej w sąsiadującym stanie New Jersey i je wygrywać. To był okres, kiedy siatkówka plażowa już została oficjalnie dodana do rozgrywek akademickich, a moje studia licencjackie i gra w siatkówkę halową na uniwersytecie dobiegały końca. Pomyślałam, że spróbuję powalczyć o kolejne stypendium, tym razem związane z siatkówką plażową. Bardzo się zawzięłam i nagrałam swoje mecze, po czym powysyłałam je do trenerów. Byłam bardzo zaskoczona, gdy dostałam aż tyle pozytywnych odpowiedzi. Otrzymałam kilka ofert, między innymi pełne stypendium na uniwersytetach na Florydzie, Kalifornii, Arizonie i nawet Hawajach! Słyszałam wiele dobrego o Grand Canyon University w Arizonie i jak poleciałam zobaczyć uczelnię, poznać zawodniczki i trenerów, to jeszcze podczas wizyty zdecydowałam się dołączyć do drużyny.

W Arizonie rozpoczęłam studia MBA, które były bardzo wymagające. Bardzo dużo trenowałyśmy w wysokich temperaturach, czasem nawet 36 stopni Celsjusza. Życie na obszarze pustynnym w Phoenix bardzo różniło się od życia w Nowym Jorku, ale mi to odpowiadało. W tym okresie udało mi się dużo zwiedzić: nie raz widziałam zapierający dech w piersiach Wielki Kanion Kolorado, kolorowy Kanion Antylopy, czy nawet udało mi się spędzić weekend w Las Vegas. Sezon skończyłyśmy na 7 miejscu w USA, ale ja najbardziej byłam zadowolona z olbrzymiego postępu, który zrobiłam na piasku.

Archiwum Prywatne | Wspomnienie wspaniałych chwil nad boskim Horseshoe Bend w Arizonie

Tuż po studiach przeprowadziłam się do Los Angeles, a dokładniej do Hermosa Beach, mekki siatkówki plażowej. Zaczęłam pracę w marketingu, trenując dodatkowo każdego dnia. To był bardzo ciężki okres, ponieważ musiałam pogodzić pracę z treningami, co było jeszcze trudniejsze niż godzenie niedawnego studiowania ze sportem. Właściwie pracowałam po to, aby móc płacić trenerom za możliwość rozwijania swoich umiejętności. W weekendy odbywały się turnieje, za udział w których trzeba było płacić. Dodatkowo, wraz z moją drużynową partnerką latałyśmy na takie, które rozgrywane były w bardzo odległych miejscach. Podróże były kolejnym finansowym wyzwaniem. Siatkówkę plażową pokochałam jednak tak bardzo, że kwestie finansowe nie mogły być kluczowe w moim rozwoju.

Czas, który spędziłam w Kalifornii to najlepszy okres z mojego pobytu w Stanach, właśnie ze względu na siatkówkę plażową. Uwielbiałam codzienne treningi nad oceanem, podziwianie wschodów i zachodów słońca, jak również podróżowanie po innych stanach i pięknych miejscach jak np. San Francisco, czy według mnie, najpiękniejszym parku narodowym w USA: Zion National Park.

Archiwum Prywatne | Trening kondycyjny na pięknej kalifornijskiej plaży Hermosa Beach

W marcu 2018 roku grałam turniej w Kalifornii, na który przyleciała drużyna reprezentacji Polski wraz ze sztabem szkoleniowym. Po turnieju spotkałam się z trenerem i doszliśmy do wniosku, że przylecę do Polski na wakacje, żeby sprawdzić tutaj swoje siły. W maju spakowałam najważniejsze rzeczy, zostawiłam za sobą wszystko to, co wypracowałam w USA przez 7 lat i przyleciałam. Przez całe wakacje grałam w turniejach z cyklu Plaża Open czy innych, które miały budować moją formę. Zaliczyłam także kilka międzynarodowych turniejów najwyższej rangi FIVB. Byłam w Portugalii, Szwajcarii, Chinach i Czechach. Granie w reprezentacji Polski to ogromny zaszczyt i spełnienie marzeń. W Mistrzostwach Polski zajęłam z partnerką 2 miejsce, czego chyba nikt się nie spodziewał. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego debiutanckiego roku w rozgrywkach na ojczystej ziemi. Zasmakowałam trochę sukcesu, co bardzo pobudziło mój apetyt. Jestem głodna kolejnych występów i zwycięstw.

Anna Klepaczko / LUMIKA | W tym roku, srebro Mistrzostw Polski smakowało jak złoto
Anna Klepaczko / LUMIKA | Wszystkie dziewczyny na podium to reprezentantki Polski, a za nami cały sztab szkoleniowy. Dziękujemy!

Podjęłam trudną, lecz wierzę że dobrą decyzję. Zdecydowałam się, że zostanę w Polsce nieco dłużej. Obecnie gram z Moniką Brzostek, Olimpijką z Rio. Naszym celem jest występ na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020. Przed nami półtora roku bardzo ciężkiej pracy, codziennych wyrzeczeń, wyzwań, wzlotów i upadków. Jesteśmy jednak na to gotowe. Jesteśmy gotowe, by wyruszyć w tę podróż. Każdego dnia trenujemy pod czujnym okiem trenerów z Polskiego Związku Piłki Siatkowej, więc szybko robimy postępy. Ponadto wsparcie Fundacji Siatkówki Plażowej i ich wiara w nas są dodatkową motywacją. A jaki mam plan na później? Ciężko powiedzieć, ale wiem, że będę kontynuowała profesjonalną grę w siatkówkę plażową. Mam przed sobą wiele celów, których zrealizowanie zajmie mi trochę czasu. Muszę wiec wykazać się cierpliwością, zaufać trenerom i wierzyć, że plan który dla mnie stworzyli zostanie zrealizowany.

Znaczek
Aleksandra Wachowicz 16.01.2019
Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce.